W tym miejscu chciałbym napisać o tym co grozi przy nieostrożnym obchodzeniu się z latawcem, gdy nie myśli się o tym co się robi, co może spowodować brak wyobraźni, jak szybko można stać się kaleką i o jeszcze kilku innych sprawach.
Kiteboarding, landkiting i wszystkie odmiany sportu związane z używaniem latawców
(traction czy power) są sportami extremalnymi.
Jako, że sama nazwa wskazuje na EXTREMALNY więc wypadało by sie zapoznać z
zagrożeniami jakie grożą podczas uprawiania tego rodzaju sportów.
To co napisałem w punkcikach powinno dać Ci do myślenia. Nie piszę tego żeby straszyć, tylko po to, żebyś mógł sobie uświadomić zagrożenia. Teraz może rozwinę te punkty żeby moje intencje były jasne.
No może przesadzam, bo dobrze dobrany do warunków nie powinien nikomu nic zrobić. Jako, że konstrukcje te opracowuje się pod kątem wytwarzania jak największej mocy z kawałka materiału i wiatru trzeba to mieć na uwadze wypakowując sprzęt z plecaka. Osobiście nie raz doświadczyłem niekontrolowanych "uniesień" ;) i musze przyznać, że w tym przypadku nie jest to przyjemność. Parkując latawiec w powietrzu trzeba go cały czas pilnować. Owszem jeżeli wiatr jest równy, a dookoła niebo nie zapowiada żadnych rewelacji to można być w miarę spokojnym. I tu zaczynamy...
Skoro producenci produkują latawce w kilku rozmiarach każdy typ to mają w tym
jakiś cel, niekoniecznie marketingowy. Do każdego latawca dodaje się tak zwaną
tabelę zakresu latawca. Najczęściej jest to zakres wiatrowy danego latawca zależny
od wagi użytkownika i wiejącego wiatru (z innymi się nie spotkałem).
Skoro producent twierdzi, że zakres bezpieczny danego latawca dla raider o
jakiejś tam wadze jest np 4BF to radzę w to uwierzyć i samemu nie sprawdzać
o ile nie jest się pewnym zagrożenia i swoich umiejętności.
Można przekroczyć zakres latawca i często się tak robi ale gdy jest się
odpowiednio cięższym.
Np. gdy osoba waży 100kg a używa latawca 3m pro a wiemy,
że jego zakres wiatrowy
podany jest dla osoby o masie ciała 50-80kg to możemy przyjąć, że ten osobnik
o 100kg ciele może używać tego latawca przy większych wiatrach niż osoba 80kg.
I tak dla 80kg górny zakres to 6BF to dla 100kg będzie to około 7BF pod warunkiem,
że jest to expert i wie z czym igra.
No właśnie. Jak sterować, żeby nie dać się zabić?
Na pewno trzeba używać w tym celu zawartości głowy znajdującej się pomiędzy uszami.
Zawsze trzeba kontrolować sytuację. A co jeśli warunki się zmieniły i nie dajemy rady?
Nic. Po prostu ląduje się latawiec i po kłopocie(prawie, ale o tym dalej).
Nie bój się używać hamulców, nie bój się wypuścić latawca jeżeli jesteś w
sytuacji awaryjnej. To w końcu tylko kawałek martwej szmaty (wiem, że drogiej)
ale chyba życie i zdrowie ważniejsze.
Porywy wiatru to nagłe podmuchy różniące się od średniej prędkości wiatru o 5m/s.
Spójrz na skalę Beauforta i zobacz ile to jest "tylko" 5 m/s.
Zobacz o ile stopni podskakujemy na skali jeżeli wiało 6-7m/s i przyszedł poryw do 12-13m/s.
To są dwa stopnie w skali BF. Spójrz teraz na tabelę doboru latawca i jeżeli
ważysz w okolicach 80kg a załóżmy, że używałeś w tym czasie latawca 3m2 pro.
Co widzimy? Z zakresu dla zwykłego zjadacza chleba wskoczyliśmy w zakres dla ekspertów.
Nieumiejętne sterowanie w takich warunkach na pewno spowoduje, że poskaczemy sobie
troszkę nad ziemią, sprowadzenie latawca w powerzone spowoduje, że możemy nieźle
polecieć do przodu itp itd. Co więc robić? Już pisałem LĄDOWAĆ. To żaden wstyd.
Wylądować i przeczekać ten silniejszy wiatr. POtem spokojnie wystartować i "bawić"
się dalej.
Napisałem wcześniej "prawie" gdy pisałem o tym, że po wylądowaniu jesteśmy bezpieczni.
Prawie powiedziałem prawdę (prawie robi różnicę). Chodziło mi o to, że jeżeli
latawiec jest na ziemii a nie jest zabepieczony w żaden sposób to też musimy uważać.
Może się zdarzyć, że wiatr zawieje ciut z boku i odwróci nam latawiec komorami
do dołu a my na manetkach mamy zaciągnięte hamulce, wtedy może zdarzyć się start tyłem
ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nie ważne że to start tyłem, wszystkie zasady okna
wiatrowego są takie same. Czyli start przez power zone spowoduje taką samą moc
jak start klasyczny. Jeżeli widzimy, że nie damy rady i postanowimy zrobić odrwót
to trzeba jakoś ten sprzęt zwinąć. O ile jest w pobliżu jakaś postronna osoba to
po wylądowaniu możemy ją poprosić o pomoc, np żeby nadepnęła latawiec leżący na ziemii.
Jeżeli jest to nasz kolega, który ma pojęcie o tym sporcie to można go poprosić o pomoc
przy lądowaniu i wylądować mu latawiec w ręce. Po takim manewrze wystarczy sprzęt zwinąć
,schowac do plecaka i po zawodach.
Jeżeli jesteś sam to trzeba uważać co się robi. Pamiętaj, że jeżeli linki nie są napięte
to latawiec nie wystaruje sam, conajwyżej się poskręca na ziemii. Miej to na uwadze.
Jak jest taka sytuacja to najlepiej wylądować, zluzować linki i jeśli się da to dobiec
szybko do latawca i przysypać go czymś żeby móc spokojnie zwinąć linki.
Na śniegu mogą z tym być problemy czasami bo latawiec szybko będzie się oddalał
jeżeli całkiem puścimy manetki. Powiem szczerze, że w takich sytuacjach trzeba kombinować troszkę.
Warto jednak zabezpieczyć się i mieć w plecaku coś na czym możemy latawiec uwiązać.
Dobrym pomysłem są śruby do lodu. Jest to śruba ze specjalnym ostrzem i z oczkiem
do zapięcia karabińczyka. Taką śrubę można wkręcić w ziemię i w lód (w śnieg ciężkawo, ale
w zmarzniętą ziemię się da) i do niej przyczepić latawiec za linki hamulcowe, potem podbiec
zabezpieczyć go i zacząć pakować.
Jak nie ma nic a są jakiekolwiek krzaczki to też można z nich zrobić użytek.
Wyląduj latawiec przed przeszkodą i potem naprowadź go już na ziemii na przeszkodę tak
żeby sie o nią zaczepił a potem biegnij go zabepieczyć.
To takie gdzie nie ma przeszkód. Dla bezpieczeństwa Twojego i innych nie lataj
ludziom nad głowami, nie puszczaj nikogo pomiędzy Ciebie a kajta. Naprężone linki
są naprawdę niebezpieczne.
Jeżeli w pobliżu Twojego "placu zabaw" jest napowietrzna linia energetyczna i wiatr
wieje w jej kierunku to musisz baardzo uważać a najlepiej zrezygnuj z jazdy w tym miejscu.
To samo dotyczy urwisk i skarp.
Nie używaj latawców na lotniskach (czynnych), na autostradach i w ich pobliżu.
No i chyba oczywiste ale nie dla wszystkich więc napiszę - nie baw się latawcem w czasie
burzy!
Ostatni punkt to kwintesencja całej moje wypowiedzi zawartej w słowach wyżej.
Napisałem już tyle ale napiszę to jeszcze raz.
Lekcja 8