Zaprawianie końcówek linek

Zdarza się, że zachodzi potrzeba zaprawienia sobie końcówki linki. Nie wnikam czy to po przerwaniu jej, przepaleniu, przecięciu czy innym zabiegu, który spowodował, że końcówka linki jest "goła".

Aby profesjonalnie zakończyć linkę potrzebne nam będą linki żeglarskie ciut większej średnicy niż linka, którą mamy zaprawić. Jakieś nożyczki też by się przydały, kawałek albo cała zapalniczka no i linki do zaprawienia. Dla bardziej wymagających przydała by się też maszyna do szycia i mocne nici. Przydałby się tez cieniutki drucik stalowy, miedziany, aluminiowy czy jakikolwiek inny długi na około 0,5m. Zatemperowany ołówek albo stalowy punktak nie za dużej średnicy - ważne aby to coś miało czubek podobny do zatemperowanego ołówka i wytrzymywało chwilę podgrzewania otwartym płomieniem z zapalniczki. Ale ołówek w zupełności wystarczy.

Przystępujemy do pracy :)
Mamy żeglarską linkę, zapomniałem dodać, że linka powinna być z rdzeniem. Jak nie ma rdzenia to trzeba skombinować taką z rdzeniem. Obecnie prawie każda taka linka ma rdzeń więc nie widzę problemu. Ale wracamy do tematu.
Kolor linki najlepiej dobrać tak, żeby potem można było łatwo identyfikować który koniec jest od której linki i gdzie ją podłączyć. Jak już mamy wybrany kolor, to przystępujemy do cięcia linki na odpowiedni fragment.
Przeważnie końcówka linki ma około 12-20cm (długość całej pętli) więc samo nasuwa się, że aby uzyskać taką pętlę musimy uciąć linkę na 24-40cm :).
Nic więc prostszego - tniemy taki kawałek. Teraz wyciągamy z tego kawałka rdzeń. Nie powinno z tym być problemu, powinien wyjść bardzo lekko.
Rdzeń wyrzucamy i pozostaje nam "koszulka".

Wypadało by teraz jakoś po ludzku wykończyć końcówki naszej otulinki. Do tego przyda się ołówek i zapalniczka. Wkładamy końcówkę koszulki na zatemperowaną część ołówka (wiem, na cały ołówek nie wejdzie ale na czubek i owszem). Teraz trzeba wykazać się zręcznością bo musimy mieć 3 rękę , która opali nam postrzępioną przy cięciu końcówkę otulinki. To samo robimy z drugim końcem "koszulki".
Cały zabieg ma tylko tyle na celu aby zakończona przez nas linka wyglądała na zrobioną profi :). Jak komuś na tym nie zależy to niech sobie daruje opalanie i czyta dalej.

Drucik, który wspomniałem w liście potrzebnych przedmiotów składamy na pół i wciągamy w "koszulkę".
Musimy tylko zrobić to tak, żeby drut wystawał z dwóch stron koszulki, żeby nam się w niej nie zgubił któryś jego koniec.
Kiedy po drugiej stronie ukaże nam się pętelka powstała po złożeniu drutu, przekładamy przez nią końcówkę linki, którą chcemy zaprawić. Za pomocą drucika przewlekamy linkę przez koszulkę. I w ten oto sposób ubraliśmy linkę w koszulkę. Teraz pozostaje nam tylko zakończyć wszystko pętlą.

Są dwa rodzaje pętli: szyte i wiązane. Jak nie mamy maszyny do szycia, super mocnych nici i talentu do szycia to użyjmy węzła.
Po prostu bierzemy naszą ubraną linkę i robimy na niej pętlę zawiązując na lince supeł. Tak zakończone są linki oryginalne w radsailsach serii standard i pro II i nie słyszałem żeby komuś tak zakończona linka strzeliła na węźle. Ja tak kończę i jeszcze się nic nie stało więc...
Aby wykonać linkę przeszywaną trzeba mieć na prawdę dobre nici i troszkę pojęcia o szyciu. Składamy końcówkę linki na pół, tak aby koniec koszulki stykał się z drugim jej końcem. Sprawdzamy jak szeroka jest tak złożona linka i w maszynie ustawiamy ścieg zygzakowy o takiej szerokości aby igła przebijała linki na ich środku. Najlepiej jest sprawdzić ustawienie na jakimś materiale żeby nie okazało się że szyjemy jedną połowę linki i powietrze.
Jak wszystko jest OK możemy zaczynać szyć. Pętla jaką powinniśmy zostawić żeby można było zawiązać linkę na latawcu czy manetce/barze powinna mieć około 4cm. To w zupełności wystarczy. Teraz zaczynamy szyć, od której strony nie ma znaczenia ważne żeby pamiętać o zostawieniu pętelki :). Szycie trzeba zrobić dosyć gęsto. Nie należy przesadzać ani w jedną ani w drugą stronę. Jak ktoś widział "prawdziwą" taką linkę będzie wiedział o czym mówię.

Tak zakończone linki będą wyglądały jak "prawdziwe". Mam jeszcze tylko jedną uwagę. Nie ponoszę odpowiedzialności za to jak Czytelniku zrobisz swoje linki i czy pękną czy nie. Ale nie o tym chciałem...
Moja drobna uwaga jest taka, że jak nie ma się pewności czy zaszycie linki wystarczy, czy szwy nie puszczą to lepiej zakończyć linkę węzłem. Supeł sam się nie rozwiąże, nie słyszałem też żeby linki w tym miejscu pękały, tak jest po mojemu bezpieczniej. Szwy zawsze mogą puścić, może się nitka przetrzeć, zestarzeć itp, itd. Także jak nie ma 100% pewności, że zrobiliśmy dobrze to lepiej zawiązać supeł. Na prawdę nikt na to nie zwraca uwagi a bezpieczeństwo jest najważniejsze.